.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - „Legion Polski” w wojnie secesyjnej:.
Wargaming Zone     
Wtorek godzina 10:41,
11 grudzień 2018

„Legion Polski” w wojnie secesyjnej
Data: Śr 23 Sty, 2008
Autor: Michał Chlipała
Artykuł omawia mało znane epizody „polskie” z okresu wojny secesyjnej

Niniejszy artykuł ma na celu opisanie szlaku bojowego pułkownika Włodzimierza Krzyżanowskiego oraz dowodzonych przez niego jednostek, ze szczególnym uwzględnieniem 58 Pułku Piechoty z Nowego Yorku, znanego jako „Legion Polski”. Ponieważ nie jest to artykuł naukowy, zrezygnowałem z opatrywania go przypisami, pozwalając sobie podać literaturę, z której korzystałem przy pisaniu poniższego artykułu.

Włodzimierz Krzyżanowski herbu Świnka, urodził się 8 lipca 1824 roku w Rożnowie, w Wielkim Księstwie Poznańskim. Jego ojciec i wujowie służyć mieli pod sztandarami Napoleona, zaś starszy brat brać udział w powstaniu listopadowym. W 1844 roku Krzyżanowski rozpoczął naukę na uniwersytecie, jednak w dwa lata później był zamieszany w przygotowania do nieudanego, ogólnopolskiego powstania. Musiał emigrować, więc przez Hamburg udał się do Stanów Zjednoczonych.

Tam imał się różnych zajęć, z czasem dochodząc do wykształcenia i posady geodety. Ożenił się też z siostrzenicą późniejszego generała Unii, Henryka Burnetta. Wrastał powoli w waszyngtońską socjetę, stając się szanowanym i zasobnym obywatelem. Popierał Republikanów, nie należy się więc dziwić jego entuzjazmowi dla rządów Lincolna. Był zresztą zafascynowany przybraną ojczyzną, a zwłaszcza jej ustrojem. Jak sam pisał: „Dobrodziejstwem przede wszystkim, które doprowadziło Stany Zjednoczone do dzisiejszej potęgi, jest ich konstytucja – konstytucja, jakiej równej żadna nie posiada rasa”.

15 kwietnia 1861 roku, po upadku Fortu Sumter, prezydent Lincoln wezwał społeczeństwo Unii do tego, by wystawiło 75 000 ochotników, w celu przywrócenia spokoju na Południu (jak to określono, by zlikwidowali „związek zbyt silny, by mógł być on stłumiony w drodze zwykłego postępowania sądowego”). Z zachowanym informacji wiadomo, że Polacy rozpoczęli zaciąganie się do armii Unii od samego początku werbowania ochotników. Służyli oni przede wszystkim w pułkach z Nowego Yorku, Missouri, Wisconsin, Ohio i Illinois. Pierwszą polską jednostką była kompania C 31 pułku piechoty z Nowego Yorku, dowodzona przez kapitana Aleksandra Raszewskiego.

2 lipca 1861 roku niejaki Julian Allen (jak sam o sobie mówił „Polak mojżeszowego wyznania”), związany z istniejącym przed wojną secesyjną Towarzystwem Demokratycznym Wygnańców Polskich otrzymał patent na pułkownika, zobowiązując się wystawić „Legion Polski”. Rekrutacja szła jednak opornie, Allen zrezygnował więc z posady. Rozrzucona po całych Stanach emigracja polska nie była w stanie wystawić całego pułku. Wielu polskich żołnierzy służyło w pułkach niemieckich (głównie nowojorskich). Wreszcie trzeba pamiętać, że spora część Polaków uciekała do Ameryki między innymi przed obowiązkową służbą wojskową w armiach państw zaborczych, nie byłą więc chętna do zaciągania się do kolejnej armii. Nie bez wpływu na niemożność stworzenia pułku pozostawał fakt rozbicia politycznego polskiej emigracji, oraz niezwykle zażyłe stosunki łączące USA z jednym z zaborców, a mianowicie Imperium Rosyjskim.

Włodzimierz Krzyżanowski odpowiedział na apel Lincolna zaledwie dwa dni po jego ogłoszeniu. Zaciągnął się w stopniu szeregowego do jednego z pułków ochotniczych. Swój czyn motywował później następująco: „(…) szedłem, gdzie mnie wzywał zarówno obowiązek wdzięczności względem przybranej ojczyzny, jak i pamięć wierna ideałom mej rodzinnej ziemi”.

Przedsiębiorczy Polak (zapewne nie bez pomocy swych koneksji) został wybrany wkrótce kapitanem ochotników, obejmując dowództwo w jednej z kompanii, sformowanej głównie z waszyngtońskich Niemców. 22 lipca 1861 roku Krzyżanowski został awansowany na majora (kolejny awans uzyskał dość szybko, bo 7 listopada tegoż samego roku).

W sierpniu 1861 roku Krzyżanowski otrzymał patent na zaciągnięcie pułku. Przybył do Nowego Yorku, gdzie wykorzystał materiał ludzki, zaciągnięty przez Allena. Ten ostatni przed swą dymisją zdołał zaciągnąć kompanię, złożoną z Polaków, której nadano nazwę „Legionu Polskiego”. Jednostkę tą uzupełniono innymi, podobnymi formacjami do stanu pełnego pułku. Tak powstał 58 Pułk Piechoty Nowojorskiej, który oficjalnie dalej zachował nazwę „Legionu Polskiego”. Jego żołnierze byli Polakami (przypuszczalnie około setki), Niemcami, Włochami, Węgrami, itd. Zachowana rycina pokazuje podoficera tej jednostki noszącego polską rogatywkę, należy jednak mniemać, że w okresie standaryzacji mundurów zostały one zamienione na unijne kepi. Na zachowanych zdjęciach Krzyżanowski pozuje w standardowym mundurze unijnego oficera, podobnie jego oficerowie, z tym że ich nakryciami głowy są futrzane czapy.



Szlak bojowy

„Legion Polski” w listopadzie 1861 roku został przeniesiony do Hunter’s Chapel, gdzie wszedł w skład brygady Bohlena w ramach tak zwanej dywizji Blenkera. Brygada składał się z następujących pułków piechoty: 58 z Nowego Yorku oraz 74 i 75 z Pensylwanii.

Kadrę tzw. cudzoziemskiej dywizji (jak zwano dywizję Blenkera) tworzyli głównie emigranci z Europy. Sam jej dowódca był za młodu powstańcem w Palatynacie i Badenii. Wielu oficerów i żołnierzy miało za sobą służbę w europejskich armiach, zarówno regularnych, jak i powstańczych (np. pułkownik Aleksander von Schimelfennig był weteranem walk w Szlezwiku i powstania w Palatynacie). Do rzadkości nie należała niemiecka komenda, ani wymyślne mundury poszczególnych formacji. Barwna dywizja ściągała blaskiem rozlicznych, arystokratycznych nazwisk europejskich waszyngtońską socjetę na liczne i huczne pikniki oraz festyny.

Jednocześnie w czasie zimy 1861-1862 żołnierze cierpieli na skutek chorób i niedożywienia. Brygada Bohlena liczyła 2 250 (z czego 114 w szpitalach). 58 pułk miał w szpitalach aż 58 ze swoich 650 żołnierzy (co daje 8,92% chorych). Jak więc widać niskie stany osobowe brygady były dodatkowo osłabione przez inne czynniki.

W marcu 1862 brygadę Bohlena wzmocniły dwie jednostki. Pierwszą był 54 Pułk Piechoty z Nowego Yorku, znany jako „Schwarze Jager” , składający się głównie z Niemców, Węgrów i Polaków. Drugim wzmocnieniem była I bateria, 1 Pułku Artylerii Lekkiej z Nowego Yorku, pod dowództwem kapitana Weidricha

Wiosną 1862 roku 58 pułk (wraz z całą swą dywizją) brał udział w kampanii generała Fremonta przeciwko „Stonewallowi” Jacksonowi w dolinie Shenandoah. Fatalna organizacja zaopatrzenia w trakcie tej kampanii sprawiła, że żołnierze Unii cierpieli dotkliwy głód oraz niewygody. Dywizja ponadto nie dysponowała ciepłymi ubraniami, zaś w czasie marszu została zaskoczona przez złe warunki atmosferyczne, ze śnieżycami włącznie. Ciągłe marsze za szybko manewrującym Jacksonem, w trudnym, poprzecinanym licznymi rzekami terenie wyczerpały armię. Co ważniejsze w czasie swoje rajdu Jackson angażował duże siły Unii z dala od Richmondu, jednocześnie zaopatrując się kosztem przeciwnika.

Wreszcie pod Cross Keys 8 czerwca 1862 roku doszło do starcia. Wycofujący się za Shenandoah Jackson pozostawił dla osłony przeprawy gen. Ewella. Fremont sądząc, że ma przed sobą główne siły przeciwnika, postanowił walczyć ostrożnie, nie rzucając do natarcia całych swych sił. Lewe skrzydło szyku wojsk Unii obsadziła brygada Stahela, wspierana przez brygadę Bohlena, w której służył Krzyżanowski. Naprzeciw nich stała konfederacka brygada Trible’a, zajmująca dogodną pozycję na wzgórzach, na dodatek mająca rezerwę w postaci brygady Taylora za sobą. Brygada Stahela ruszyła do ataku, jednak manewr ten był przedwczesny, bowiem nie nadeszły jeszcze rezerwy dla oddziałów federalnych. Stahelowi udało się zepchnąć 15 Pułk Piechoty z Alabamy, w kierunku sił głównych konfederatów, ale tam jego brygada została złamana silnym ogniem broni palnej. 8 i 45 pułki piechoty z Nowego Yorku zostały rozbite, tracąc ponad 1/3 stanu. Przerażone niedobitki rzuciły się do ucieczki.

58 pułk ruszył ze swoją brygadą do przodu, by wraz z baterią federalnej artylerii osłaniać odwrót brygady Stahela. Trimble ściągnął jednak brygadę Taylora oraz dwa regimenty ze stojącej w centrum brygady Elzey’a i rozpoczął natarcie. Pułkownik Krzyżanowski odznaczył się wówczas po raz pierwszy. Widząc niebezpieczeństwo grożące wysuniętej baterii poprowadził na bagnety kontratak. 58 pułk odrzucił konfederatów na około 100 jardów, umożliwiając artylerii odwrót, po czym sam wycofał się osłaniany ogniem przez pozostałe pułki swojej brygady.

W bitwie pod Cross Keys brygada Bohlena straciła 73 ludzi (podczas, gdy np. 8 pułk z Nowego Yorku aż 220). 7 zabitych, 18 rannych oraz 4 zaginionych miał stracić 58 pułk. Federalni musieli się cofnąć, zaś nie niepokojony Ewell wycofał się za Jacksonem, paląc w nocy most na Shenadoah. Po bitwie brygadier Bohlen pochwalił Krzyżanowskiego i jego pułk, jako zachowujących się w boju „z wielką odwagą” („with great gallantry”).

26 czerwca 1862 roku prezydent Lincoln rozkazał włączyć oddziały Fremonta do nowo formowanej Armii Wirginii, pod dowództwem generała Johna Pope’a. Wkrótce potem dowództwo korpusu objął po Fremoncie generał Franz Sigel, zawodowy oficer, uczestnik Wiosny Ludów. Dowódcą dywizji po Blenkerze został z kolei generał Karl Schurz, również były rewolucjonista. Można powiedzieć, że „cudzoziemski korpus” był najlepszą i najbardziej doświadczoną z jednostek Unii. W przeciwieństwie do swych towarzyszy broni z USA, którzy nie zdążyli jeszcze powąchać prochu, korpus Sigela był jednostką stojącą na o wiele wyższym poziomie.

Pierwszą brygadę w dywizji Schurza objął Bohlen, drugą zaś powierzono Krzyżanowskiemu. Polak miał pod swoją komendą 54 i 58 pułki z Nowego Yorku, oraz 75 pułk z Pensylwanii. Do tego dochodziła bateria L, 2 Pułku Artylerii Lekkiej z Nowego Yorku. W lecie 1862 roku Krzyżanowski bierze udział w kampanii Pope’a w Wirginii. Początkowo korpus Sigela miał się połączyć z korpusem generała Banksa, jednak nie zdążył i Banks musiał samodzielnie stoczyć bitwę z wojskami Jacksona pod Cedar Mountain. Wobec tego Pope otrzymał nowe rozkazy. Miał utrzymać brzeg rzeki Rappahannock, do czasu nadejścia wycofującej się z Południa pokonanej armii generała McClellana. Jednak wcześniej do Jacksona dołączył generał Lee z Armią Północnej Wirginii, przez co konfederaci zyskali dużą przewagę.

Brygada Krzyżanowskiego wyruszyła nad Rappahannock 16 sierpnia 1862 roku. Maszerując w ciągłym upale, po zapylonych drogach stoczyła szereg starć z wojskami konfederackimi. 22 sierpnia pod Freeman’s Ford, 23 sierpnia pod Sulphur Springs i 24 sierpnia pod Waterloo Bridge. Armia Pope’a była ponadto niepokojona przez błyskotliwe zagony kawalerii rebelianckiej, z których jeden złupił kwaterę samego Pope’a. Po dwóch tygodniach ciągłych marszów z błyskawicznie manewrującym przeciwnikiem brygada Krzyżanowskiego miała stanąć do boju.

29 sierpnia doszło do bitwy niedaleko miejscowości Groveton. Dywizja Schurza nadciągnęła na pole bitwy stosunkowo wcześnie, jednak ze względu na niechęć dowódcy służb zaopatrzeniowych do narażania się, jej żołnierze nie otrzymali prowiantu. Pole bitwy dzieliła na pół nieukończona linia kolejowa, za którą stały konfederackie korpusy A. P. Hilla (na lewej flance konfederatów), Ewella (czasowo pod dowództwem generała Lawtona, w centrum) i Jacksona (zastępowanego przez generała Starke’a, na prawej flance).

Z kolei korpus Sigela zajął prawe skrzydło armii Unii, zaś jego najbardziej skrajną część stanowiła dywizja Schurza. Brygada Krzyżanowskiego weszła do akcji około godziny 6 rano, spędzając z pola idący do przodu 1 Pułk Piechoty z Karoliny Południowej. Do boju wciąż włączały się nowej jednostki z Południa, Krzyżanowski rzucał zaś kolejne pułki swej brygady. Podobny bój toczył walczący obok niego brygadier Schimmelfennig. Ludzie Krzyżanowskiego odrzucili brygadę Gregga za nasyp kolejowy i okopali się przed nim, wspierani przez dwie haubice. Jednak konfederatom wciąż przybywały posiłki, zaś stojąca za dywizją Schurza federalna dywizja Kerney’a włączyła się bo bitwy dopiero o godzinie 14, a zatem po ośmiu godzinach boju. Cudzoziemska dywizja wyszła z pola boju, jednak jej „rdzennie amerykańscy” towarzysze broni nie wykazali się podobnym męstwem i wkrótce potem wycofali się oddając pole konfederatom. O sile natarcia brygady Krzyżanowskiego niech świadczy fakt, że walcząca z nim rebeliancka brygada Gregga straciła aż 613 ze swoich 1500 żołnierzy, zaś w raportach podawała, że została zaatakowana przez prawie cały korpus Sigela!

Następnego dnia brygada Krzyżanowskiego wzięła udział w przegranej przez federalnych bitwie pod Manassas (znanej jako druga bitwa pod Bull Run). Korpus Sigela poniósł w tej bitwie dotkliwe straty. Brygady Koltesa i Krzyżanowskiego operowały na skrzydle wojsk Unii, w rejonie Bald Hill, gdzie obrona wojsk federalnych została przełamana przez silne natarcie konfederatów. Obie brygady zaciekle powstrzymywały nacierających, ale planów generała Pope’a, który skoncentrował gros sił w centrum, okazało się, że nie dysponują one wystarczającym wsparciem do długiego powstrzymywania przeciwnika.

Koltes zginął, zaś Krzyżanowski został kontuzjowany podczas upadku z zabitego pod nim konia. Nie przestał dowodzić brygadą, umiejętnie manewrując i nie dając się oskrzydlić wlewającym się przez luki w szykach federalnych konfederatom. Dzięki postawie korpusu Sigela udało się ocalić wojska federalne przed oskrzydleniem. Raporty armii konfederackiej wspominają o zaciekłości walk w rejonie Bald Hill oraz o ciężkich stratach, jakie poniosły tam od ognia wzmiankowanych federalnych brygad. Teksańska brygada Hooda miała stracić tam 613 rannych i zabitych, w tym aż trzech pułkowników.

Po bitwie dywizja Schurza osłaniała odwrót pobitej armii unijnej. Sam Krzyżanowski doczekał się pochwały od generała Schurza w pobitewnym raporcie. Prezydent Lincoln zgłosił Krzyżanowskiego do awansu na stopień generała brygady w wojskach ochotniczych, jednak Polak nie otrzymał nominacji, gdyż Senat jej nie zatwierdził. Powodem miało być zbyt obco brzmiące nazwisko pułkownika (taką wzmiankę o tym pozostawił w swych pamiętnikach generał Schurz).

W czasie całej kampanii brygada Krzyżanowskiego straciła 372 ludzi (rannych, zabitych, zaginionych), zaś 58 pułk miał 14 zabitych, 32 rannych oraz 11 zaginionych. Warto również wspomnieć, że duża część rannych umarła na skutek braku niezbędnych służb sanitarnych. Najlepiej zaopatrzony korpus całej Armii Wirginii miał tylko 45 z regulaminowych 170 ambulansów (sic!), dlatego też w czasie odwrotu masowo wyrzucano i palono zapasy, rannych zaś starano się upchnąć na wozach taborowych. Nie zmienia to jednak faktu, że federalni pozostawili na polu walki około 3 000 rannych, z których część pozostawała tam aż do 9 września (sic!)

Armia federalna po serii porażek była zlepkiem oddziałów o niskim morale i fatalnej kondycji fizycznej. Rozpoczęto więc jej reorganizację. Zlikwidowano we wrześniu 1862 roku Armię Wirginii, zaś jej jednostki wcielono do Armii Potomaku. Korpus Sigela otrzymał numer XI. Brygada Krzyżanowskiego również uległa pewnym przekształceniom. Po transformacji składał się z 58 i 119 pułków z Nowego Yorku oraz 75 pułku z Pensylwanii i 26 pułku z Wisconsin. Zarówno 119 z Nowego Yorku, jak i 26 z Wisconsin składały się w sporej części z żołnierzy pochodzenia niemieckiego i polskiego.

W styczniu 1863 roku brygada Krzyżanowskiego brała udział w próbie wymanewrowania generała Lee przez nowego dowódcę Armii Potomaku, generała Burnside’a. Wydarzenie to znane jako „błotnisty marsz”, zakończyło się fiaskiem na skutek wyjątkowo fatalnych warunków atmosferycznych. Skompromitowany tym, oraz klęską pod Fredricsburgiem z poprzedniego roku, Burnside ustąpił. Na jego miejsce powołano generała Hookera, który usprawnił działanie służb armijnych, doprowadził do wymiany umundurowania, poprawił dyscyplinę i podreperował nadszarpnięte stany liczebne. Jednak jego przechwałki, w których zapowiadał wzięcie Richmond w czasie najbliższej kampanii okazały się przedwczesne.

W marcu 1863 roku na stanowisko dowódcy XI korpusu został powołany generał Olivier Otis Howard. Wyniosły purytanin, jako typowy amerykański WASP nie potrafił znaleźć płaszczyzny porozumienia się ze swoimi podkomendnymi. Pod koniec kwietnia wojska federalne rozpoczęły ofensywę. Hooker’owi wydawało się, że wysyłając znaczne siły dla wiązania od frontu Armii Północnej Wirginii generała Lee, udało mu się zwieść przeciwnika. Federalnym zdawało się, że skrycie przeszli rzekę Rapidan i znaleźli się na flance wojsk konfederackich w tzw. Dziczy (Wilderness) gęstej, wirginijskiej puszczy.

Jednak już 29 kwietnia Lee wiedział o forsowaniu Rapidan, zaś następnego dnia depeszował do Richmond podając dokładną dyslokację przeciwnika. W tym samym czasie V, XI i XIII korpusy armii Unii weszły na jeden z niewielu otwartych kawałków terenu wewnątrz puszczy w okolicach Chancellorsville. Jednak dalej natarcie federalne traciło impet. Co więcej Lee rozdzielił swoją armię o rozpoczął skryte podejście do nie spodziewających się niczego wojsk Unii.

XI korpus stał skrajnie na prawym skrzydle wojsk federalnych. Jego prawa flanka „wisiała w powietrzu”. Dywizja Schurza zajmowała stała w środku ugrupowania korpusu, mając po lewej dywizję von Steinwehra, po prawej dywizję Devensa.

Tymczasem 2 maja w nocy „Stonewall” Jackson rozpoczął forsowny marsz, którego efektem miało być oskrzydlenie XI korpusu. Pomimo wielu meldunków od zwiadowców, generałowie Hooker i Howard pozostali bezczynni. Schurz samowolnie począł przesuwać część swojej dywizji frontem ku nadchodzącemu przeciwnikowi, jednak to było zbyt mało zwłaszcza, że część sił XI korpusu została przesunięta do centrum, gdzie konfederaci pozorowali większe działania. Ponieważ zbliżał się wieczór duża część żołnierzy XI korpusu odpoczywała, pod bronią mogło być około 1 000 ludzi, z 9 000 jakie przypuszczalnie liczył wtedy korpus. Nie wiedzieli, że w otaczających ich drzewach stoi ponad 30 000 konfederatów.

Około godziny 18.00 z lasu rozległo się dzikie wycie, a zaraz potem zagrzmiały wystrzały. Generał Jackson wydał rozkaz do ataku. Na drodze jego ludziom jako pierwsza stanęła mała brygada von Gilsy, jednak nie była w stanie stawiać zbyt długiego oporu. Jednocześnie do ucieczki rzuciły się tabory korpusu blokując wąską drogę odwrotu. Ponad 15 000 konfederatów rzuciło się na dywizję Schurza. Stojąca bliżej wroga (w okolicach Dowdall Tavern) brygada Schimmelfenniga była wspierana przez 119 pułk z Nowego Yorku, za nimi w okolicach Farmy Hawkinsa stały 58 pułk z Nowego Yorku i 26 z Wisconsin. 75 pułk z Pensylwanii pełnił w tym dniu służbę pikietową.

Natarcie konfederackie zepchnęło siły Unii pod Farmę Hawkinsa, gdzie Krzyżanowski poprowadził do boju oba stojące przy niej regimenty. Pierwsze uderzenie rebeliantów wytrzymał dzielnie, liczący zaledwie 250 ludzi 58 Pułk Piechoty z Nowego Yorku. Zaraz potem do akcji weszli ich koledzy z Wisconsin. Przez ponad dwadzieścia minut brygada Krzyżanowskiego broniła się przed przeważającymi siłami wroga. Wreszcie rozpoczęła ewakuację w kierunku kolejnej linii obrony, sformowanej przez brygadę Buschbecka, kilkaset jardów dalej. 119 pułk z Nowego Yorku cofając się do niej wpadł na rozrzucone tabory i uległ dezorganizacji. Wszystkie oddziały brygady, wraz z brygadą Schimmelfenniga, Buschbecka i resztkami dywizji Devensa uformowały linię obrony, liczącą około 4 000 ludzi. Przez kolejne pól godziny żołnierze ci odpierali nieustanne ataki wroga, aż wreszcie po godzinie 19.10 ciemność przerwała walki. Pod jej osłoną można było rozpocząć dalszy odwrót.

Największymi bohaterami tej bitwy byli żołnierze Gilsy, Krzyżanowskiego, Schimmelfenniga i Buschbecka. Jednak generałowie Hooker i Howard, by ukryć swą nieudolność, rozpowszechnili wersję o ucieczce jednostek cudzoziemskich, co znalazło przychylny oddźwięk w agresywnym i ksenofobicznym środowisku WASPów. Domagano się nawet rozstrzelania co dziesiątego żołnierza XI korpusu.

Brygada Krzyżanowskiego straciła w bitwie pod Chancellorsville 254 ludzi, zaś cała dywizja Schurza miała 1 389 utraconych żołnierzy. Te dane, pochodzące z oficjalnych raportów, nie odzwierciedlają liczby żołnierzy zaginionych, z których wielu dostało się do wrogiej niewoli lub zmarło.

6 maja 1863 roku wojska Unii wycofały się rzekę Rappahannock. Zgodnie z zapisami brygada Krzyżanowskiego winna liczyć 2 141 ludzi, jednak tylko 1 205 było pod bronią. Reszta kurowała się z ran i chorób po szpitalach, względnie rozpełzła się w pobitewnym chaosie. Dlatego też pod koniec maja brygadę wzmocniono dodając jej 82 Pułk Piechoty z Ohio, który wchodził w skład XI korpusu pod Chancellorsville i bronił stanowisk tuż obok linii brygady, jednak działał wówczas jako jednostka wydzielona.

28 czerwca 1863 roku Armia Potomaku , którym został generał Meade. W kilka dni potem XI korpus forsownym marszem kierował się na Gettysburg, gdzie doszło do spotkania obu wrogich armii. Brygada przybyła do Gettysburga około 12.30, pierwszego dnia bitwy (1 lipca) i od razu weszła do akcji. Jej żołnierzy wyszli za miasto, stając po prawej stronie traktu, który później rozdzielał się na drogi do Carlisle i Harrisburga. Po lewej stronie mieli brygadę von Amsberga (wcześniej Schimmelfenniga). Do walki nie wszedł w całości 58 pułk z Nowego Yorku, którego większa część ugrzęzła przechodząc przez tabory I korpusu. Dlatego wraz z brygadą przemieszczały się tylko dwie kompanie z wzmiankowanego pułku.

Diorama bitwy pod Gettysburgiem - zdjęcie ze zbiorów Redakcji


Brygada walczyła z konfederacką brygadą Dolesa, znosząc niezwykle ciężki ostrzał i mając wielu rannych. Krzyżanowski znowu uległ bolesnej kontuzji, kiedy spadł z zabitego konia. Pod koniec dnia cały korpus rozpoczął powolny odwrót w kierunku Wzgórza Cmentarnego. Krzyżanowski ze swoją brygadą poruszali się w ariergardzie, odpierając postępujących konfederatów.

2 lipca brygada Krzyżanowskiego stała wraz z resztą swego korpusu na Wzgórzu Cmentarnym. Działając w osłonie baterii własnej artylerii, pułkownik Krzyżanowski powiódł część swej brygady (58 i 119 pułki z Nowego Yorku, liczące w sumie około 400) do ataku na bagnety, przeciw konfederackiej brygadzie Haysa (w skład której wchodziła także jednostka „Tygrysów z Luizjany”).

W trzecim dniu bitwy wyczerpane pułki brygady Krzyżanowskiego nie wzięły znacznego udziału, chociaż żołnierze 119 pułku z Nowego Yorku ponieśli znaczne straty od ostrzału konfederackiej artylerii, przygotowującej natarcie znane jako „szarża Picketta”. Według oficjalnych danych brygada pod Gettysburgiem straciła 75 zabitych, 388 rannych, 206 zaginionych, czyli w sumie 669 ludzi. Z tego 58 pułk miał stracić 2 zabitych, 15 rannych oraz 3 zaginionych. Takie też dane są uwiecznione na obelisku pułku, na terenie parku-muzeum bitwy pod Gettysburgiem. Jednak dokładniejsze badanie źródeł wskazywałoby, że są to dane co najmniej niepełne. Już 2 czerwca 58 pułk stracił 3 oficerów. Według Jamesa Puli zginąć miało co najmniej 4 żołnierzy pułku (tylu zmarłych wspominają z imienia i nazwiska pamiętnikarze), zaś cała brygada miała stracić aż 155 zabitych.

We wrześniu 1863 roku XI i XIII korpus, których dowództwo objął generał Hooker przerzucono do Tennessee. Brała udział w walkach pod Missionary Ridge i Knoxville. Jeszcze w październiku 1863 roku w akcji przeciw Wauhatchie, generał Hooker oskarżył Schurza i innych oficerów jego dywizji (w tym Krzyżanowskiego) o nieposłuszeństwo. Mieli oni samowolnie wstrzymać marsz swych jednostek. W rzeczywistości otrzymali oni taki rozkaz od Hookera, który potem się go wyparł. Sprawa oparła się o sąd wojenny, jednak ten, jak zwykle niechętnie nastawiony do cudzoziemskich generałów nie uznał ich racji. Pomimo tego kontynuowali oni swoją służbę.

W styczniu 1864 roku skończył się trzyletni termin, na jaki zaciągnęli się żołnierze 58 pułku. Krzyżanowskiemu udało się przekonać większość z nich do dalszej służby (z czym łączyły się zresztą pokaźne premie finansowe).

Po krótkim urlopie za linią frontu (i defiladzie w Waszyngtonie), brygada wróciła do służby. Pilnowała ona linii kolejowej Nashville – Chattanooga (tzw. „cracker line”), którą przerzucano zaopatrzenie dla wojsk Unii. Krzyżanowski była zaś komendantem garnizonu Bridgeport, w stanie Tennesse. „Legion Polski” zakończył służbę w październiku 1865 roku. W tym samy okresie służbę zakończył Włodzimierz Krzyżanowski, który od 2 marca 1865 roku uzyskał brevet na stopień generała brygady.



Literatura:

1. Bogdan Grzeloński, Za Unię i Skonfederowane Stany, [w:] Bogdan Grzeloński, Izabela Rusinowa, „Polacy w wojnach amerykańskich, 1775-1783, 1861-1864”, Warszawa 1973

2. Mieczysław Haiman, Historia udziału Polaków w amerykańskiej wojnie domowej, Chicago 1928

3. Mieczysław Haiman, Polish past in America 1608-1865, Chicago 1974

4. Leon Korusewicz, Wojna secesyjna 1860-1865, Warszawa 1985

5. Włodzimierz Krzyżanowski, Wspomnienia z pobytu w Ameryce Gen. Włodzimierza Krzyżanowskiego, podczas wojny 1861-1864; [w:] „Roczniki historyczne Polskiego Muzeum w Ameryce”, t. 1, 1963

6. Teofil Lachowicz, Weterani polscy w Ameryce do 1939 roku, Warszawa 2002

7. James S. Pula, The History of a German-Polish Civil War Brigade, San Francisco 1976

8. Florian Stasik, Polska emigracja polityczna w Stanach Zjednoczonych Ameryki 1831-1864, Warszawa 1973

9. Grzegorz Swoboda, Gettysburg 1863, Warszawa 1990

10. Joseph A. Wytrwal, Poles in American History and Tradition, Detroit 1969

Komentarze

Sob 01 Mar, 2008 elear napisał:
Dziękuję serdecznie :) Co do Polaków walczących po stronie Południa, to artykuł o tzw. "Polskiej Brygadzie" ukazał się w zeszycie 43 "Studiów i Materiałów do Historii Wojskowości", wydawanych obecnie przez Muzeum Wojska w Białymstoku. Jeśli do niego nie dotrzesz, daj znać, najwyżej Ci go skseruje. Większy artykuł oceniający całość wysiłku wojennego Polaków w USA w XIX wieku, wyjdzie za jakiś czas w "Krakowskich Studiach Międzynarodowych". Jeśli chcesz mogę Ci podesłać wersję roboczą (jako autor:)).
Oceniając ogólnie, to Haiman uważa, że Polaków na Południu było ok. 1000. Przypuszczalnie mogło być ich więcej. Natomiast co zauważył autor z SMHW (niestety nie pamiętam nazwiska), "Polska Brygada" była polska jedynie z nazwy, dlatego, że nasi rodacy bynajmniej nie tworzyli w niej większości. Natomiast mieliśmy kilku wyższych oficerów (do pułkownika włącznie), którzy cieszyli się dobrą opinią w armii CSA. Tochman natomiast po odmowie wydania mu stopnia generała brygady (dość zresztą bezprawnej) zrezygnował ze służby w armii i wrócił do cywilnego życia.
Pozdrawiam

Pi± 29 Lut, 2008 pawel11 napisał:
Bardzo interesujący artykuł. Czy można liczyć na tekst o Polakach walczących po stronie Południa? Istniała nawet tzw. ,,Polska Brygada" (14 i 15 pułk z Luizjany) Kacpra Tochmana (pisowni nazwiska nie jestem pewny).


Dodaj komentarz