.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Fedaini Saddama:.
Wargaming Zone     
Wtorek godzina 09:56,
11 grudzień 2018

Fedaini Saddama
Data: Czw 21 Paź, 2010
Autor: Marcin Gawęda
Fanatyczna i najbardziej bitna formacja Saddama Hussajna

W świecie islamu arabski termin fedaini oznacza męczenników, osoby poświęcające się dla innych. Samo pojęcie wywodzi się jeszcze ze średniowiecza - terminem tym określano w XI-XIII w. członków ugrupowania asasynów. Nowego znaczenia nabrało w XX w. Fedainami nazywani byli członkowie terrorystycznej organizacji religijno-politycznej w Iranie w latach 1943-1955, przeciwnej wszelkim kontaktom rządu z krajami niemuzułmańskimi i odpowiedzialnej za morderstwa kilku irańskich polityków. Aż do roku 2003 słowo fedaini kojarzone było głównie z bojownikami palestyńskich organizacji religijnych i militarno-politycznych walczących o niepodległość Palestyny.

Jak podają źródła angielskojęzyczne organizacja paramilitarna fedainów (ang. Fedayeen Saddam; (Saddam's Men of Sacrifice; męczennicy Saddama) została utworzona w Iraku w 1995 r. (niektóre inne podają rok 1994) przez Udaja Hussajna, starszego syna dyktatora. We wrześniu 1996 r. Udaj został jednak pozbawiony dowództwa nad fedainami, co być może wiązało się z incydentem z marca 1996 r. - transferem nowoczesnego uzbrojenia Gwardii Republikańskiej bez zgody Saddama. Tymczasowe dowództwo przeszło w ręce drugiego syna - Kusaja - odpowiedzialnego za aparat bezpieczeństwa. Zastępcą dowódcy fedainów został generał Mezahem Saab Al Hassan Al-Tikriti. Według późniejszych raportów dowództwo nad fedainami przeszło ponownie w ręce Udaja [1].

Fedaini Saddama

Członkowie tej organizacji wyróżniali się szczególnym okrucieństwem i oddaniem Saddamowi. Większość fedainów wywodziła się ze szczepu (klanu) Bu Nasser, zamieszkującego okolice Tikritu [2]. W Iraku, gdzie wielkie znaczenie miały (i mają) powiązania plemienno-klanowe miało to ogromne znaczenie - klan Tikriti był szczególnie uprzywilejowany w saddamowskim państwie i odpłacał za to niezwykłą lojalnością wobec reżimu.

 

Liczebność i zadania

Trudno jest oszacować liczebność organizacji fedainów przed wojną, a jeszcze trudniej - co oczywiste - w czasie kampanii. Jest to o tyle trudne, że ogólnym mianem fedainów źródła amerykańskie określają także inne formacje paramilitarne - na polu bitwy trudno było precyzyjnie zidentyfikować nieregularne, czasami nieumundurowane, oddziały.

Zazwyczaj podaje się, że liczebność fedainów wynosiła od 18 do 40 tys. żołnierzy. Fedainami zostawali młodzi chłopcy, pochodzący z regionów tradycyjnie lojalnych wobec Saddama, gdyż kluczowym wyznacznikiem była bezwarunkowa lojalność. Paramilitarny korpus fedainów podporządkowany był bezpośrednio Saddamowi Hussajnowi, a nie dowództwu Gwardii Republikańskiej (armia regularna nie miała już w 2003 r. większego znaczenia). Celem podstawowym fedainów było umacnianie reżimu, zwłaszcza na południu kraju, gdzie silna była opozycja szyicka i obawiano się ewentualnego antysaddamowskiego powstania.

Fedaini powinni być więc postrzegani jako brutalna, antyopozycyjna siła, działająca poza prawem. W ramach korpusu fedainów funkcjonowały szwadrony śmierci, których zamaskowani członkowie przeprowadzali egzekucje przeciwników reżimu, także w domach ofiar. Fedaini działali poza prawem oraz ponad politycznymi i legalnymi strukturami państwa, które notabene miało znacznie rozbudowany aparat bezpieczeństwa, represji i kontroli społecznej. Fedaini kontrolowali społeczeństwo na terenie całego kraju wykonując służbę patrolową. Kiedy w 2001 r. reżim wzmógł środki bezpieczeństwa w licznych „niepewnych" miastach Iraku (Niniwa, Kirkuk, Basra, Nasirija, Bagdad, Nadżaf) na ulicach tych miast, w strategicznych miejscach, można było spotkać patrole fedainów [3].

Z rekrutami do oddziałów fedainów, gotowych na śmierć za swojego ukochanego przywódcę, fanatycznie lojalnych męczenników, nie było problemu. Społeczeństwo irackie było mocno zindoktrynowane, zmilitaryzowane i zinfiltrowane przez służby specjalne. Indoktrynacja trwała już od wczesnego dzieciństwa - wpajano dzieciom niezwykłość Saddama Hussajna, wyjątkowość reżimowej partii Baas, przekonywano, że żyją w kraju otoczonym przez wrogów. Dzieci, indoktrynowane w szkole, wstępowały po skończeniu dziewięciu lat do organizacji Aszbal Saddam (Młode Lwy Saddama), gdzie na obozach treningowych otrzymywały pierwsze szkolenia o charakterze militarnym. Chłopcy, którzy ukończyli 15 lat, powinni wstępować do młodzieżówki Firaji, w innym przypadku byli szykanowani. Z najbardziej oddanych Saddamowi młodzieńców wyłuskiwani byli kandydaci do cieszącej się dużym znaczeniem Gwardii Republikańskiej, a jeszcze bardziej „wybitnych" wybierano do oddziałów Fedainów Saddama [4].

Co wiedzieli Amerykanie?

Oczywiście Amerykanie wiedzieli o istnieniu paramilitarnej organizacji fedainów i innych bojówek paramilitarnych (milicji), ale nie zdawali sobie sprawy z faktu, że to nie Gwardia Republikańska, ale właśnie te lojalne Saddamowi formacje będą stawiać główny opór. Jeszcze w pierwszych dniach kampanii, gdy dochodziły już raporty o ciężkich walkach z fedainami i innymi paramilitarnymi bojówkami w Samawie (3DP) i Nasiriji (Marines) dowództwo Amerykańskie za głównego przeciwnika uważało nadal dywizje Gwardii Republikańskiej i jej czołgi T-72. Wielkim szokiem był dla Amerykanów fakt, że pierwszy zabity zginął od kuli z AK-47 wystrzelonej przez nieumundurowanego bojownika strzelającego ze zwykłej furgonetki.

Generał James Conway, dowódca 50-tysięcznej 1 Jednostki Ekspedycyjnej Piechoty Morskiej (Marine Expeditionary Force, I-MEF) w powojennym wywiadzie powiedział o fedainach [5]: „Sądzę, że nieustępliwość [tenacity] zwłaszcza fedainów była nie tyle szokiem, co zaskoczeniem. W dziesięciostopniowej skali oceniłbym ją na sześć. Wiedzieliśmy, że oni powinny tam być. Oczywiście spodziewaliśmy się ich tam zobaczyć, rzeczywiście, w większej liczbie niż w Bagdadzie. To było dla nas nieco zaskakujące [...] musieliśmy poświęcić im więcej uwagi [...]"

Co do strategii partyzantki miejskiej, nazywanej umownie Black Hawk Down Strategy, której Amerykanie zupełnie nie byli w stanie przewidzieć (CIA raportowała raczej o spodziewanych białych flagach, niż o większym oporze), pikanterii dodaje fakt, że są poszlaki, iż w walkach w Mogadiszu (1993) mogli brać udział iraccy komandosi. W jednym z opracowań o saddamowskich służbach specjalnych (Służby specjalne Saddama Husajna) czytamy: „Podobno komandosi z elitarnej irackiej jednostki desantowej al-Sajdach brali udział w organizowaniu głośnej akcji militarnej przeciwko amerykańskim żołnierzom w Somalii znanej nam z propagandowego filmu „Helikopter w ogniu". Według niektórych źródeł w wydarzeniach tych brało udział aż 1200 żołnierzy irackich" [6].

Jakkolwiek wydaje się, że tego typu plotka jest wyolbrzymiona, zwłaszcza duża liczebność owych komandosów (wszak 1200 ludzi to dwa pełne bataliony, niemal pół brygady!), to jednak nie ulega wątpliwości, że walka w Mogadiszu nie uszła uwagi irackiego dowództwa. Fakt, że uczestniczyli w niej Irakijczycy wydaje się nawet logicznym. To także tłumaczyłoby fakt, że doświadczeniom z Mogadiszu poświęcano w otoczeniu Saddama większą uwagę.

 

Black Hawk Down Strategy

Skupienie się na Gwardii Republikańskiej, którą uważano za głównego przeciwnika, oraz pewność, że Saddam zamknie się w „twierdzy Bagdad" było niemal powszechne i skutkowało niedocenieniem roli sił paramilitarnych w nadchodzącej kampanii. Oczywiście Amerykanie wiedzieli, że takie organizacje paramilitarne zostały utworzone - fanatyczni fedaini, milicja partii Baas, lokalne oddziały milicji terytorialnej Al-Kud - jednakże nie sądzili, że mogą oni stanowić większy problem militarny.

W czasie jednego z nieformalnych spotkań młodszych oficerów wywiadowczych, na początku 2003 r., ze śmiałą teorią - jak się okazało zbyt śmiałą, która dlatego nie poszła „do góry" - wyszedł pułkownik Steve Peterson. Płk Peterson przedstawił prezentację pt. „Saddam Hussein's Black Hawk Down Strategy", która nawiązywała do głośnej książki Marka Bowdena, opisującej wydarzenia w Mogadiszu. Mówiąc krótko Peterson sugerował, że zafascynowany wydarzeniami w Mogadiszu (świadczyły one o tym, że wystarczy zabić przysłowiowych kilku Amerykanów, aby wojska USA wróciły do domu) Hussajn i jego synowie nie zdecydowali się na obronę twierdzy Bagdad, ale zdecydowali oprzeć się na strategii wojny partyzanckiej.

Płk Peterson przytoczył cztery bardzo poważne poszlaki, które wskazywały, że Saddam może zastosować taktykę nazwaną skrótem myślowym jako „Black Hawk Down Strategy". Peterson przedstawił następujący wniosek: wszystko wskazuje, że najlogiczniejszym rozwiązaniem jakie może przyjąć Saddam, jest taktyka uderzeń znienacka, z wykorzystaniem struktur partii Baas do budowy armii partyzanckiej, która będzie mieć do dyspozycji duże zapasy broni i amunicji wcześniej przygotowanych.

Jak się okazało teoria płk Petersona była bardzo celna, ale nazbyt śmiała i radykalna - upadła wobec powszechnego przekonania, że upadek dyktatora będzie szybki i nieuchronny. Szczególnie ważne jak się okazało było zwrócenie uwagi przez Petersona na fakt, że na terenie całego Iraku utworzono setki tajnych magazynów wypełnionych po brzegi bronią i amunicją [7].

Poważne prace nad tą teorią doprowadziłyby zapewne zespół analityków do wniosku, że poważną przeszkodą mogą być w czasie kampanii (i zaraz po niej) nie tyle jednostki regularne, ile formacje paramilitarne - słabo wyszkolone lub nawet niewyszkolone (ochotnicy), stosunkowo słabo uzbrojone, ale za to fanatyczne, gotowe do męczeńskiej śmierci w samobójczych atakach.

 

Uzbrojenie i taktyka

Fedaini działali w masie innych formacji paramilitarnych, dlatego słowo to pojawia się nierzadko na zasadzie synonimu nieregularnych bojowników. Wydaje się więc, że w niektórych wypadkach mianem fedainów nazywa się po prostu cywilne bojówki paramilitarne (np. milicji Al Kud, bojówek partii Baas itp.), które walczyły zazwyczaj w cywilnych ubraniach, ewentualnie z pewnymi elementami umundurowania.

W Planie Kryzysowym Partii Baas, który był de facto planem utrzymania reżimu przy władzy w przypadku wybuchu antysaddamowskiego powstania (np. szyitów na południu, co miało miejsce po wojnie w Zatoce) formacje paramilitarne odegrać miały istotną rolę. Idea planu polegała głównie na tym, żeby fedaini i inne milicje powstrzymywały zbrojnie rozwój ewentualnego powstania, tak aby zyskać czas do interwencji Gwardii Republikańskiej. Gromadzono więc duże ilości broni i amunicji, aby odcięci chwilowo członkowie partii Baas i innych formacji paramilitarnych, byli w stanie bronić się, aż do przybycia odsieczy w postaci regularnej armii lub - na co Saddam liczył bardziej - oddziałów wiernej Gwardii Republikańskiej. W Planie Kryzysowym Partii Baas każda wieś, miasteczko i duże miasta miały stać się „twierdzami" bronionymi przez fedainów i milicje. Zorganizowane na sposób wojskowy oddziały fedainów i inne organizacje miały do dyspozycji setki magazynów, gdzie składano lekką broń strzelecką: karabinki AK-47, karabiny maszynowe, granatniki przeciwpancerne (RPG), wreszcie moździerze. Broń ta miała być przechowywana pod strażą członków partii Baas. Mimo próśb ciężkiej broni fedainom nie przydzielano, gdyż Saddam obawiał się, że może wpaść w ręce rebeliantów. Z czasem, kiedy antysaddamowskie powstanie nie wybuchło, a rosło zagrożenie ze strony USA, dyktator spodziewał się, że formacje paramilitarne stawią zaciekły opór wojskom inwazyjnym [8].

Gromadzenie broni i amunicji nie zostało dostrzeżone przez satelity szpiegowskie, a wywiad nie dostrzegł i nie docenił znaczenia formacji fedainów. W efekcie dowództwo amerykańskie nie zauważyło, że zmienia się koncepcja toczenia wojny i ciężar walki przenosi się z regularnej armii (pogrążonej notabene w głębokim kryzysie) na formacje paramilitarne, atakujące na sposób partyzancki, nie przestrzegające żadnych reguł wojennych (ROE) i trudnej do zidentyfikowania w cywilnych ubraniach. Aż do pierwszych dni walki, gdy w Samawie i Nasiriji natknięto się po raz pierwszy na fanatyczny opór fedainów i milicji partii Baas, za głównego przeciwnika - jak się okazało niezasadnie - uważano dywizje pancerne Gwardii Republikańskiej.

Pułkownik Steve Rotkoff, jeden z bardziej błyskotliwych oficerów wywiadu z grupy szukającej w Iraku broni masowego rażenia (WMD) miał zwyczaj spisywać swoje myśli w krótkich haiku. W jednym z nich kapitalnie zawarł w trzech linijkach problem fedainów:

Fedaini Saddama

Skąd się u licha wzięli

Jakoś wszyscy ich przegapiliśmy [9].

Jeśli chodzi o taktykę fedainów i formacji paramilitarnych można ją określić mianem taktyki partyzanckiej - fanatycznej, nieregularnej, krwawej i mało efektywnej. Wysoce zmotywowani fedaini atakowali uzbrojeni w broń lekką, nie patrząc na wysokie straty. Zamiast czaić się w terenie zabudowanym, nierzadko atakowali żołnierzy amerykańskich wspartych bronią pancerną, artylerią i lotnictwem na otwartych przestrzeniach, co prowadziło do hekatomby wśród atakujących. Setki bojowników przybywało na pole bitwy w samochodach, autobusach i motocyklach opierając się na fanatycznej odwadze i pogardzie śmierci, jednakże przyjęta taktyka - falowych, nieskoordynowanych ataków - często prowadziła do wykrwawienia się atakujących, w stosunkowo szybkim czasie i przy minimalnych stratach amerykańskich. Więcej kłopotów sprawiły oddziały fedainów tam, gdzie pozostały na tyłach lub dokonywały celowej infiltracji na tyły i zagrażały szlakom komunikacyjnym. W każdym z większych miast oddziały V Korpusu jak i Korpusu Ekspedycyjnego Marines musiały wybijać niemal do nogi silne zgrupowania paramilitarne, jednakże straty poniesione przez obie strony były nieproporcjonalne.

Jak już pisaliśmy w rozdziale Black Hawk Down Strategy fedaini wzorowali się na taktyce somalijskiej w Mogadiszu. Z upodobaniem Irakijczycy stosowali różne samochody terenowe z zamontowanymi karabinami maszynowymi, czy działami bezodrzutowymi. Tak prowizorycznie uzbrojone, cywilne pick-up'y i inne pojazdy nazywane były przez amerykańskich żołnierzy ogólnym terminem „technicals". Wozy te krążyły wokół amerykańskich oddziałów i były nierzadko wprost rozstrzeliwane celnym ogniem armat automatycznych 25 mm Bradleyów lub nawet armatami 120 mm Abramsów. Pod Diwaniją fedaini organizowali zasadzki, jedna za drugą, co spowalniało marsz Marines, jednakże każdy opór był szybko łamany.

Kręgosłup obrony stanowili fedaini, którzy nie tylko walczyli na pierwszej linii walk, ale także „motywowali" do walki mniej fanatycznych obrońców. Fedaini odkrywali więc nie tylko rolę oddziałów uderzeniowych, ale przede wszystkim specjalnych oddziałów tyłowych, swego rodzaju żandarmerii, która zmuszała inne formacje do największego wysiłku bojowego. Po pierwszych dniach walk Amerykanie zrozumieli, że nie docenili znaczenia fedainów (i formacji paramilitarnych) w irackim systemie obronnym.

Duffy White, dowódca 1 Batalionu Rozpoznawczego, wspominał: „To fedaini wszystkim sterowali. Zagarniali wszelkie siły Al Kud, milicji i armii, które nie zdezerterowały, i umieszczali je na pozycjach, mówiąc „A teraz dajcie im popalić". Następnie odjeżdżali i organizowali następne grupy" [10].

W miejscach, gdzie dochodziło do najcięższych walk ginęły dziesiątki i setki bojowników. Walczono nierzadko na najbliższe odległości. Powszechnie bojownicy używali ręcznych granatników przeciwpancernych, głównie popularnego RPG-7. W operacji „Iraqi Freedom" odnotowano nawet takie przypadki, że strzelane z najbliższej odległości granaty z RPG-7 nie zdążały się uzbroić i odbijały się po prostu od pancerza Bradleyów, inne z kolei przelatywały na przykład przez Humvve na wylot (sic!). We wszystkich walkach Amerykanie ponosili nieporównywalnie mniejsze straty niż atakujący z furią, ale w sposób nieskoordynowany i nieprzemyślany, Irakijczycy. Ci ostatni jednak, w przeciwieństwie do Amerykanów, zupełnie nie zważali na straty.

27 marca, kiedy walki w Nasiriji wygasały, oficer wywiadu Marines Joseph Apodaca, uważany za specjalistę od działań antypartyzanckich, sformułował pierwsze analizy, które mogły być złym prognostykiem na przyszłość. Apodaca sporządził poufną notatkę, która została przedstawiona wyższemu dowództwu i komórkom analitycznym. Oficer wywiadu porównał ataki fedainów do powstań w Nikaragui, Salwadorze i Kolumbii, wskazując na podobieństwa i różnice. Według Apodaci należało przystąpić do ścigania fedainów w mniejszych wioskach i miastach. Oficer sugerował, że jeśli tego się nie uczyni natychmiast podjazdowe, partyzanckie ataki na siły osobowe i infrastrukturę będą się utrzymywały, co oczywiście utrudni stabilizację Iraku [11].

Oczywiście, zaraz po kampanii „Iraqi Freedom" wielu fanatycznych fedainów przeniknęło do struktur rodzącego się ruchu oporu.

 

Przypisy

[1] http://www.globalsecurity.org/intell/world/iraq/fedayeen.htm

[2] http://www.naukowy.pl/encyklopedia/Fedaini

[3] http://www.globalsecurity.org/intell/world/iraq/fedayeen.htm

[4] http://www.wprost.pl/ar/42621/Operacja-chirurgiczna/?O=42621&pg=2

[5] http://www.pbs.org/wgbh/pages/frontline/shows/invasion/interviews/conway.html

[6] http://dedatos.blogomania.pl/notki/5582

[7] Szerzej na ten temat, B. Woodward, Stan zakłamania, Warszawa 2007, s. 117-118.

[8] M. R. Gordon, B. E. Trainor, Cobra II. Tajna historia inwazji i okupacji Iraku, Warszawa 2010, s. 89-90.

[9] B. Woodward, Stan zakłamania..., s. 145.

[10] M. R. Gordon, B. E. Trainor, Cobra II ..., s. 322.

[11] M. R. Gordon, B. E. Trainor, Cobra II ..., s. 280.

 


Komentarze

Dodaj komentarz