.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Wojna Paragwajska 1864-1870:.
Wargaming Zone     
Poniedziałek godzina 11:21,
10 grudzień 2018

Wojna Paragwajska 1864-1870
Data: Sob 17 Gru, 2011
Autor: RaV
Recenzja pozycji z serii Bellony "Historyczne Bitwy"

Paraguay

Opis:
Autor: Jarosław Wojtczak
Tytuł: Wojna Paragwajska 1864-1870
Wydawca: Bellona
Seria: Historyczne Bitwy
Rok wydania: 2011
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-11-12045-7

Recenzja:
Seria Bellony "Historyczne Bitwy" ma już długą historię, zdarzały się w niej książki wybitnie słabe, ale również perełki, które koniecznie należy zakupić. Niniejsza recenzja poświęcona będzie książce z tej drugiej grupy, przynajmniej w odczuciu autora recenzji.

"Wojna Paragwajska" - jestem niemal przekonany, że o tym konflikcie słyszała tylko niewielka grupka zainteresowanych, jest on praktycznie nieznany w naszym kraju. Wydarzenia tego okresu przyćmiewają znacznie większe i bliższe nam kulturowo czy geograficznie konflikty: amerykańska wojna domowa, wojna francusko-pruska czy prusko-austriacka. O ile o tych trzech dużych wojnach wiemy całkiem sporo, a wpływu ich na losy świata także jesteśmy świadomi, dzieje Ameryki Południowej są nam już niemal całkowicie obce. Prywatnie uważam, że powinno się to zmienić, a Wojna Paragwajska powinna mocniej zaistnieć w naszej świadomości, bo wpłynęła na losy dużych krajów koształtując dzieje całego kontynentu.

Autor książki opisuje niezwykle krwawy i brutalny konflikt, który po latach kształtowania się państw narodowych w Ameryce Północnej rozwiązał większość problemów granicznych i politycznych pomiędzy 4 uczestniczącymi w konflikcie państwami. Rozbieżności nie zostały usunięte całkowicie, niemniej dzięki niemu ukształtowały się na trwałe granice pomiędzy Brazylią, Argentyną i Paragwajem, najmniejszy zaś terytorialnie i gospodarczo uczestnik konfliktu - Urugwaj - uniknął rozbioru przez większych sąsiadów oraz zyskał długoletnią stabilność polityczną. Nie można zapomnieć, że w wyniku wojny Brazylia utwierdziła swoją dominującą pozycję na kontynencie, zaś Argentyna również stała się lokalną potęgą, choć trzeba pamiętać, że przed konfliktem jak i po jego zakończeniu, przewaga obu tych państw opierała się bardziej na czynnikach demograficznych czy gospodarczych, niż sile armii.

W skrócie cała historia była dość prosta: po kilku wiekach istnienia jako kolonie hiszpańskie i portugalskie, tereny Ameryki Południowej przekształciły się w niepodległe państwa. Katalizatorem tych zmian był upadek Hiszpanii zapoczątkowany wojną o sukcesję hiszpańską w początkach XVIII wieku, ostateczne ciosy zadał hiszpańskiemu imperium Napoleon Bonaparte. Wydarzenia w Europie odbijały się także echem w koloniach, w ich wyniku możliwe było ukształtowanie się niepodległych państw w Ameryce Południowej w początkach XIX wieku. Znaczącymi postaciami byli przywódcy prowadzący miejscową ludność do wolności i własnych organizmów państwowych: Simon Bolivar, Francisco de Miranda, Antonio Jose de Sucre, Bernardo O'Higgins czy Jose Francisco de San Martin. Osobną drogą poszła Brazylia, ta była kolonia portugalska stała się bowiem cesarstwem, a nie republiką, jak pozostałe państwa.

Hiszpanii trudno było pogodzić się z utratą bogatych i eksploatowanych do granic możliwości kolonii, dlatego próbowała rozgrywać nowe państwa politycznie lub interweniowała militarnie. Podobnie jednak jak angielska interwencja w USA 1812 r. działania te mogły mieć tylko jeden finał - Hiszpania przywrócić imperium już nie była w stanie.

Nowe państwa nie miały ściśle uregulowanych granic, silnych, centralnych rządów, zwartej armii czy aparatu biurokratycznego, za to mnóstwo problemów. Szczególnie kwestie polityczne i terytorialne musiały wcześniej czy później doprowadzić do wojen zwłaszcza, że swoje 3 grosze do polityki w tym rejonie próbowały dorzucić także państwa spoza kontynentu: USA, Wielka Brytania, Francja, Hiszpania czy słabiutka już wówczas Portugalia.

Najbardziej niekorzystne położenie wśród młodych krajów posiadał Paragwaj, był to jedyny kraj na kontynencie bez dostępu do morza (obecnie dostępu do morza nie posiada również Boliwia, która utraciła swoją nadmorską prowincję na rzecz Chile w wyniku Wojny o Pacyfik 1879-1884), cały handel, transport i wymiana towarowa musiały odbywać się poprzez rzeki, a te płynęły przez terytorium Argentyny i Brazylii. Jednakże władze Paragwaju prowadziły inteligentną politykę i przez długi czas konfliktu udawało się uniknąć, kraj rozwijał się i modernizował. Należy pamiętać, że przytłaczająca większość populacji Paragwaju to Indianie, których stopień rozwoju był znacznie niższy niż przybyszów z Europy, awans i edukacja były dla nich w większości zamknięte. Dzięki jednak działalności misjonarzy, przedsiębiorców czy różnej maści awanturników nawet niezbyt przyjazne dla człowieka tereny Paragwaju zaczęły się rozwijać, a sami Indianie zaczęli być beneficjentami i "użytkownikami" cywilizacji przyniesionej tam przez kolonizatorów.

Ustrój i władza w Paragwaju to w zasadzie dyktatura ubrana w szaty republikańskie, podobnie zresztą jak działo się to wówczas w większości krajów na kontynencie, wszelako napięcia społeczne przebiegały tam znacznie łagodniej niż gdzie indziej. Nadszedł jednak moment, w którym władze poczuły, że kraj dusi się w swych granicach i że uzyskanie dostępu do morza będzie miało ogromne znaczenie nie tylko dla rozwoju kraju, ale również jego dalszego istnienia. Granice Paragwaju były bowiem bardzo płynne - na wschodzie nieuregulowane były kwestie prowincji Missiones do której pretensje zgłaszała Argentyna, były tam również tereny sporne z Brazylią, granica południowo-zachodnia to tereny sporne z Argentyną, dalej na północnym-zachodzie sporna granica z Boliwią i wreszcie na północy rejon Gran Chaco - punkt zapalny z Brazylią.

Prezydent Paragwaju Francisco Solano Lopez po kilku latach przygotowywania kraju do konfliktu wykorzystał pierwszy z brzegu pretekst i wypowiedział wojnę Brazylii. Kilka słów należy poświęcić panu Lopezowi, bo barwna to figura, czczona dziś jako bohater narodowy Paragwaju: Mariscal (Marszałek) Francisco Solano Lopez. Był synem jednego z prezydentów Paragwaju, etnicznym indianinem Guarani, jednak posiadał sporą ogładę, edukację i w dziedzinie zarządzania gospodarką radził sobie całkiem dobrze. W dziedzinie wojskowości był bardzo słaby, choć osobiście odważny aż do szaleństwa (cecha charakterystyczna Indian Guarani). Jednakże piętą achillesową prezydenta Lopeza była dyplomacja, jego ignorancja i upartość spowodowały, że kraj przystępował do wojny osamotniony, bez przyjaciół, otoczony wrogami. Senor Lopez był również nieufnym okrutnikiem, tyranem węszącym spiski, intrygi, pozwolę sobie na opinię, że jego cechy charakteru oraz idące za tym czyny pozwalają postawić go w jednym szeregu z Hitlerem, Stalinem czy Mao. Domniemanych, rzadziej rzeczywistych, przeciwników, zdrajców czy po prostu ludzi, którzy w niewystarczający sposób wypełnili jego wolę, kazał bezwzględnie i brutalnie likwidować, czystek takich przeprowadził zresztą w trakcie konfliktu wiele, szczególnie uderzały one w korpus oficerski bitnej armii paragwajskiej, nie zawahał się także przed zlikwidowaniem kilku członków najbliższej rodziny.
Mimo dysproporcji sił, środków czy potęgi ekonomicznej, Paragwaj wcale nie stał na pozycji gorszej, niż przeciwnicy. Jego ustrój oraz organizacja państwowa pozwalały na prowadzenie wojny totalnej, podczas gdy Brazylia z wielona problemami społecznymi czy też ustrojowymi, w przypadku klęsk na froncie mogła zachwiać się w swoich posadach i zostać pokonana. Senor Lopez popełnił jednak błąd zasadniczy: do wojny wciągnął neutralną i nie do końca chętną do pomocy Brazylii Argentynę. Takiej wojny wygrać nie można było. Żołnierze z Urugwaju z powodu niewielkiej liczebności nie odegrali zasadniczej roli, ale w jakimś stopniu stanowili wzmocnienie sił sojuszniczych, cały blok nazywany był przez to trójprzymierzem.

Sama wojna opisana jest szczegółowo w książce, dość powiedzieć, że "męczarnie" sprzymierzonych armii Argentyny, Brazylii i Urugwaju trwały długo, nie tylko z powodu konflików i napięć pomiędzy dowódcami, ale także z powodu niezwykłej dzielności i odwagi Paragwajczyków. Była to wojna totalna, która doprowadziła populację kraju na skraj śmierci biologicznej, rzeź zakończyła się z chwilą śmierci senor Lopeza, co zresztą było głównym celem sprzymierzonych. I tu nastąpiła zasadnicza zmiana, bowiem Brazylijczycy zdobyli sporne tereny, ale okupując Paragwaj i sterując marionetkowym rządem, nie pozwolili na zupełny rozbiór kraju przez Argentynę, na co ta miała ogromną ochotę. Trzeba zaznaczyć, że żądania Brazylijczyków po miażdżącym zwycięstwie okazały się nader umiarkowane i choć Brazylia zajęła sporne tereny, to zyskała niewiele więcej ponad to, co było przedmiotem sporów. Argentyna uzyskała znacznie mniej niż oczekiwała i spora w tym zasługa Brazylii, która po wygranej wojnie z wroga, zamieniła się w obrońcę Paragwaju. Jako uzupełnienie muszę dodać, że granicę z Boliwią udało się Paragwajowi uregulować dopiero w wyniku tzw. wojny o Chaco (1932-35), Paragwaj zdobył wówczas niemal 3/4 spornego terytorium.

Dla porządku napiszę, że w wyniku konfliktu sam Paragwaj został zrujnowany, z powodu działań wojennych, chorób, przesiedleń i terroru zginęło prawie 2/3 mieszkańców, szacuje się, że w kraju pozostało około 30.000 mężczyzn, czyli 10% liczby sprzed wojny!

Po tak długim wstępie nasuwa się jednak pytanie, dlaczego warto tę książkę przeczytać? Powodów jest wiele. Zacząć należy od egzotyki - to mało znany konflikt, a książka zapewnia sporą dawkę rzetelnej wiedzy o przebiegu i przyczynach wojny. Druga kwestia to język - książkę czyta się przyjemnie, znalazłem tylko jedną wpadkę, bardziej redakcyjną odnośnie osoby brazylijskiego generała Mena Barreto, który zginął z rąk snajpera, a chwilę później dowodzi wojskami jak gdyby nigdy nic. Trzecia rzecz to klimat - nie da się zaprzeczyć, że Polacy lubią bohaterskie opowieści. "Wojna Paragwajska" taką opowieścią z pewnością jest, poświęcenie i odwaga Paragwajczyków na pewno na każdym zrobią wrażenie, śmierć z okrzykiem "umieram za ojczyznę" pobudza nasze najczulsze struny, a przykładów takich widowiskowych zejść jest w książce wiele. Lubimy też kibicować słabszym, mimo osoby senor Lopeza, chyba każdy poczuje sympatię do Paragwajczyków, którzy porwali się z motyką na słońce.

Na koniec zostawiam sobie aspekt wargamingowy. Recenzja ta pojawi się na portalu dla fanów wargamingu, miło mi więc napisać, że zainteresowani mogą spróbować rozegrać wojnę paragwajską w miniaturze. Dostępne są 15mm figurki z firmy QRF  Dowolne reguły do prowadzenia walk z okresu wojny secesyjnej lub wojny krymskiej w małej skali będą dobre do rozgrywania bitew, należy tylko pamiętać, że w konflikcie dużą rolę odgrywała kawaleria, całkiem sporo oddziałów wyposażonych było w zwykłe muszkiety, a nie gwintowane, sporo było też armat gładkolufowych, a nie gwintowanych.

 


Komentarze

Wt 20 Gru, 2011 pawel11 napisał:
TVP 2 wyświetlała wiele lat (II poł. lat 80-tych?) temu sporo filmów południowoamerykańskich w ramach cyklu Kino dla ambitnych czy jakoś tak. Tytułu nie pamiętam ale film tak (na końcu filmu Peruwiańczycy zastrzelili chilijskiego porucznika, który jako jedyny doszedł do brzegu oceanu). Był też film peruwiański, w którym pokazano jedyną zwycięską dla Peruwiańczyków bitwę i argentyński film o ,,walkach" na Malwinach w 1982 r.

Wt 20 Gru, 2011 finn napisał:
Dziękuję Pawle za dobre słowo, cenię Twoje opinie wysoko. Co do wojen europejskich, to nawet nie zadałem sobie trudu kupienia tych książek, bo zgadzam się z Tobą, jedno słowo - żenada. A jak znajdę chwilę czasu, to może sam skrobnę jakiś mały esej o epizodach z konfliktów, o których wspominasz, Wojna o Pacyfik to świetny temat.

Dawno temu, jeszcze za komuny chyba TVP puściła jakiś film o żołnierzach chilijskich wędrujących po pustyni w kierunku oceanu po jakiejś bitwie. Nie pamiętam tytułu, bardzo żałuję, pamiętam, że film był niezły i wtedy pierwszy raz usłyszałem w ogóle o tej wojnie. Gdybym tylko przypomniał sobie tytuł filmu...

Pon 19 Gru, 2011 pawel11 napisał:
Solidna recenzja. W mojej subiektywnej ocenia książka jest warta przeczytania spełnia bowiem następujące wymogi: geneza konfliktu, charakterystyka armi adwersarzy (organizacja, uzbrojenie,itp), opis przebiegu działań wojennych (z dość szczegółowymi opisami bitew) i skutki wojny. Mam nadzieję, że następną pozycją autorstwa J. Wojtczaka będzie ,,Wojna o Saletrę" (konflikt pomiędzy Chile a Peru i Boliwią). A co jakości niektórych pozycji wydawanych w ramach serii HB Bellony to wciaż żałuje, że europejskie wojny II poł. XIX w. (krymska, włoska 1859, prusko - austriacka 1866, francusko - pruska 1870-71) zostały przedstawione w książkach prezentujących tak niski, żeby nie powiedzieć żenujący poziom.


Dodaj komentarz