.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Pomorze 1813 - kampania szkoleniowa cz II:.
Wargaming Zone     
Poniedziałek godzina 12:45,
10 grudzień 2018

Pomorze 1813 - kampania szkoleniowa cz II
Data: Nd 05 Wrz, 2004
Autor: Robert Kowalski
cz. II opisu kampanii szkoleniowej wraz z dokładnym opisem kampanii

Dzień 3

Bitwa marszałków

Po bitwie pod Doręgowicami

Dzień 4

Dzień 5



DZIEŃ 3. (3.04.1813)

Marszałek Davout decyduje się poszukać i zmusić do bitwy piechotę austriacką, widzianą poprzedniego dnia przez lansjerów na drodze Sępólno- Chojnice. O świcie w kierunku miejscowości Zamarte wyruszają huzarzy i lansjerzy, zaraz za nimi posuwają się dwa pułki kirasjerów i dwa dragonów. Jednocześnie z kawalerią z Człuchowa wyrusza 5 batalionów liniowych generała Reussa (szósty, polski batalion piechoty liniowej budował całą noc umocnienia wokół Człuchowa i nie nadawał się do działań w polu, pozostał więc jako obsada Człuchowa razem z dwoma wspomnianymi wcześniej batalionami Butranda). W odstępie godziny za Reussem maszeruje Gwardia, po kolejnej godzinie wychodzi Butrand z resztkami swojej brygady - 4,5 batalionu piechoty i zaprzęgi baterii artylerii średniej.

Marszałek Schwarzenberg zamierza w tym dniu przemieścić swoje siły do Chojnic. Piechota wychodzi właśnie z Zamartego w kierunku Doręgowic, kiedy do sztabu docierają pierwsze meldunki o działaniach rozpoznawczych huzarów francuskich z rejonu Jęczników. Marszałek jedzie więc w kierunku Jęczników, by osobiście rozejrzeć się w sytuacji. Ponieważ za huzarami dostrzega kolejne pułki kawalerii, natychmiast wraca do sił głównych. W Zamartem napotyka Mohra, który właśnie nadjechał na czele swoich dwóch pułków, rzuca go więc w kierunku Jęczników. Bierze pod osobistą komendę oba pułki kirasjerów i jedzie z nimi na północ, w kierunku Doręgowic.



BITWA MARSZAŁKÓW

Marszałek Davout, idąc na czele lansjerów, już o 7.00 dostrzega czoło kolumny piechoty w białych mundurach wchodzące do Doręgowic. Natychmiast kieruje tam lansjerów, kirasjerów i pułk dragonów, pozostawiając huzarów i drugi pułk dragonów do osłony od strony Zamartego. Lansjerzy na złamanie karku pędzą w kierunku piechurów austriackich, chcąc zatrzymać ich marsz. Widząc zmianę szyku jednego z batalionów piechoty natychmiast szarżują przez niewielki strumień. Batalion zdołał jednak ukończyć przeformowanie w czworobok i atak skończył się kolejny raz dużymi stratami lansjerów, bez specjalnych strat po stronie piechoty. Nieco później oba pułki kirasjerów i pułk dragonów nadciągają w rejon walki, jednak Davout nie decyduje się na ich aktywne użycie w tej fazie działań.

Generał Mohr pokazuje wreszcie swoją klasę jako dowódca kawalerii. Przy pomocy kilku manewrów wyprowadza w pole francuskich huzarów i dragonów, którzy osłaniają marsz piechoty, i dostaje się w pobliże kolumny marszowej Reussa. Powoduje paniczne i przedwczesne rozwijanie się tej brygady w szyk bojowy, dodatkowo przejściowo ściąga na siebie kolejny pułk kawalerii ciężkiej, dając czas własnej piechocie na przyjęcie planowanego szyku bojowego. Ze względu na zmęczenie ludzi i koni ( marsze nocne, dwie stoczone bitwy) Mohr nie jest jednak w stanie skutecznie atakować. Poprzestaje więc na wywołaniu zamieszania w szykach francuskich i wychodzi na prawą flankę ugrupowania własnej piechoty w rejonie Doręgowic, osłaniając ją biernie już do końca bitwy.

Schwarzenberg porzuca myśl o dalszym marszu i koncentruje się na rozwijaniu linii bojowej od Doręgowic do dużego lasu na północ, w oparciu o wspomniany strumień, biegnący równolegle w pobliżu drogi. Swoje oddziały rozmieszcza w jednej linii, w zwartych kolumnach, w następujący sposób: na prawym, osłoniętym przez las skrzydle, 2 bataliony grenadierów, w centrum batalion lekki ( w szyku rozproszonym), 2 liniowe i 1 landwery; na lewym, opartym o Doręgowice skrzydle, kolejne 3 bataliony liniowe ( jeden w linii na skraju Doręgowic) i 1 landwery. Prawe skrzydło jest wydłużone na zachód przez pułk huzarów i pułk dragonów Mohra, lewe na wschód od Doręgowic jest osłonięte przez kirasjerów.

Naprzeciwko stopniowo nadchodzą kolejne jednostki piechoty francuskiej. Reuss zajmuje pozycję naprzeciw prawego skrzydła i częściowo centrum, gwardia naprzeciw lewego skrzydła. Lewe skrzydło Reussa jest osłonięte przez lansjerów, huzarów i dragonów, na prawym skrzydle Gwardii są kirasjerzy i pułk dragonów. Nadejście Butranda, a szczególnie widok jego zaprzęgów artyleryjskich sugerujących obecność kolejnej baterii (co jak wiemy nie do końca było prawdą, gdyż działa zostały zniszczone poprzedniego dnia) ostatecznie przekonuje Schwarzenberga o przewadze Francuzów i konieczności szukania ratunku w ucieczce. W momencie, w którym oddziały austriackie zaczynają schodzić z dotychczasowych pozycji, Davout rozpoczyna natarcie na całej linii. Reuss idąc szerokim frontem nie dopuszcza do manewru sił przeciwnika, główny atak wykonuje Gwardia (z Butrandem w drugim rzucie) na Doręgowice. Kawaleria ciężka atakuje kirasjerów Schwarzenberga, odrzuca pułk austriacki na wschód, a Rosjan wpędza od tyłu na austriacką piechotę, usiłującą przyjąć uderzenie Gwardii. Zamieszanie w szeregach austriackich i potężne uderzenie Gwardii prowadzą ostatecznie do załamania całego lewego skrzydła ugrupowania austriackiego. Do niewoli idzie kilka batalionów piechoty, pułk kirasjerów rosyjskich oraz cała artyleria i tabory, reszta oddziałów ucieka lub wycofuje się w okoliczne lasy.



PO BITWIE POD DORĘGOWICAMI

Do końca dnia marszałek Schwarzenberg zbiera rozproszone oddziały i usiłuje zapanować nad sytuacją. Stopniowo przed zmrokiem do Chojnic dotrą: 2,5 batalionu piechoty, 2 bataliony grenadierów, kawaleria Mohra i pułk kirasjerów austriackich. Marszałek jest chyba mocno wstrząśnięty, bo od tej chwili zaczyna wydawać szereg zaskakujących dyspozycji. Jednostki maszerują tam i z powrotem, w sztabie koalicji panuje zupełny rozgardiasz (dla przykładu: saperzy rosyjscy otrzymali w tym dniu trzy różne sprzeczne rozkazy, maszerowali najpierw na wschód, potem na zachód, poza zmęczeniem niczego w tym dniu nie osiągnęli ;-). Udaje mu się też obrazić generała Wittgensteina, przez co ten ostatni przestaje słuchać jego rozkazów.

Po bitwie Davout nie pozostaje na polu walki, ale też nie wyrusza w pościg za Schwarzenbergiem. W trakcie walki otrzymuje bowiem niepokojące meldunki z północy oraz wiadomość o kawalerii pruskiej, rozpoznającej Człuchów od zachodu. Bezpośrednio po zebraniu rannych, jeńców i zdobytego sprzętu wyrusza więc z powrotem do Człuchowa.

Creutzer od rana ma poważne kłopoty. Zgodnie z rozkazem marszałka, po spaleniu mostu na Brdzie o świcie wyruszył z Konarzyn i Konarzynek na zachód w kierunku Sąpolna i dalej Człuchowa. W trakcie marszu na kark spada mu generał Jurgass z huzarami śląskimi i huzarami gwardii, powodując rozcięcie ugrupowania francuskiego na dwie części i zmuszając całą drugą brygadę Creutzera do kilkukilometrowego marszu w czworobokach. Ostatecznie kończy się na strachu, Jurgass nie mając wsparcia piechoty ani artylerii nie decyduje się na walkę, spowalnia tylko marsz Francuzów. Tylko trzy bataliony z dywizji Creutzera dotrą przed nocą do Kołdowa, reszta musi spać w Lisewie.

Huzarzy Jurgassa, poza zatrzymaniem drugiej brygady Creutzera, odnotowują na swoim koncie kilka innych sukcesów. Po raz pierwszy od początku kampanii nawiązują kontakt z gen. Wittgensteinem. Odnajdują i zabezpieczają przed całkowitym zniszczeniem most na Brdzie w rejonie Lisewa, umożliwiający kolejne przecięcie drogi odwrotu Francuzom. Blokują komunikację między Creutzerem i Davout, wreszcie zbierają pierwsze wiarygodne informacje o walkach na południu.

Yorck ciągle maszeruje, czołowe jednostki jego piechoty śpią w Zielonej Chocinie. Poranna wymiana wiadomości z Wittgensteinem przynosi mu pierwsze sygnały o toczących się gdzieś w rejonie Chojnic walkach. Potem zapada cisza i do północy do kwatery Yorcka w Lipnicy nie dochodzi żadna nowa wiadomość, czym dosyć poważnie skonfudowano Prusaków. Prusacy poczuli się dość osamotnieni w wielkim, zimnym lesie...



DZIEŃ 4. (4.04.1813)

W nocy po bitwie obie strony starają się wypracować plan działania na kolejny dzień. Davout, na naradzie z wyższymi oficerami, zmienia organizację korpusu i wyznacza zadania na dzień następny. Generalnie wszyscy mają odpoczywać w antypogotowiu bojowym, a wyjątkiem są jednostki generała Creutzera z Lisewa, które pod osłoną lansjerów mają bezpiecznie przejść w rejon Człuchowa. O świcie gen. Creutzer podrywa swoją piechotę w gotowości marszowej, nie śmie jednak wychylić nosa z Lisewa, dopóki nie nadjedzie marszałek. Czeka tak dość długo, coraz bardziej podenerwowany faktem bliskiej obecności huzarów Jurgassa. Wysyła kolejne rozpaczliwe prośby o przyspieszenie marszu lansjerów, ostatecznie jego piechota wymaszerowuje dopiero o 11.00, kiedy marszałek Davout osobiście przybywa do Lisewa. Pojawienie się huzarów Jurgassa na południowym brzegu Brdy powoduje kolejne paniczne ruchy piechoty Creutzera, ostatecznie lansjerzy wypychają rozpoznania pruskie z powrotem na północny brzeg, po czym wracają do Człuchowa. Wieczorem, po powrocie do Człuchowa, Davout dowiaduje się, że zastępujący go tutaj gen. Butrand nie wysłał rozpoznania w kierunku przeciwnika, jest jednak już zbyt późno, aby to zmienić.

Najbardziej burzliwe są narady w Chojnicach, gdzie dochodzi do nowych nieporozumień w sztabie koalicji. Marszałek Schwarzenberg usiłuje wydać rozkazy wszystkiemu, co żyje, nie bacząc na sytuację ogólną, drogę służbową i takt wobec sojuszników. Wysyła rozkazy dla poszczególnych kompanii i szwadronów (także rosyjskich, z pominięciem struktury dowodzenia), dokonuje szeregu reorganizacji w oddziałach własnych i sojuszniczych, usiłuje odebrać Wittgensteinowi huzarów i saperów oraz zmusić go do pójścia do miejscowości Mł. Swornegacie, czego generał ten nijak nie może zrozumieć i nie zamierza wykonywać. Sam generał Wittgenstein, wobec nawiązania kontaktu z Yorckiem drogą przez Konarzynki, planuje iść najkrótszą drogą do Prusaków, nawet kosztem porzucenia Austriaków. Swoim saperom rozkazuje od rana budować most w rejonie Konarzynek oraz ignorować wszelkie rozkazy wydawane im przez marszałka.

Stopniowo chaos narasta. Z niewiadomych przyczyn gońcy do Yorcka są wysyłani tak okrężną drogą, że do celu docierają dopiero przed południem. Piechota austriacka (2,5 batalionu) już o 4.00 wychodzi z Chojnic w kierunku na Mł. Swornegacie – idą do miejscowości Charzykowy, gdzie chwilowo zostają. O świcie wyrusza cała kawaleria Mohra z pułkiem kirasjerów - wychodzą na Charzykowy, potem omijają Chojnice od północy, idą na Drzewicz a dalej na Konarzynki. Bezpośrednio za nimi, ale wprost na Konarzynki, wyruszają Rosjanie z grenadierami austriackimi, ich tyły są osłaniane przez huzarów magdeburskich. Do ostatniej chwili trwają kłótnie pomiędzy Witttgesteinem i Schwarzenbergiem, kto ma dowodzić Magdeburczykami, a w rezultacie komedii pomyłek i niedomówień o 9.00 jako garnizon Chojnic pozostaje sam marszałek (!). W tym momencie Schwarzenberg orientuje się, że coś tu nie gra i jedzie osobiście porozmawiać z Wittgensteinem. W wyniku rozmowy pułk huzarów magdeburskich zostaje podporządkowany bezpośrednio marszałkowi, a dwa bataliony grenadierów zabrane Rosjanom i zawrócone na Charzykowy. Rosjanie idą dalej najkrótszą drogą na Konarzynki, wierząc w efekty pracy swoich saperów.

Yorck od rana jest zajęty odbudową mostu i zbieraniem swoich jednostek w rejonie Konarzynek i Sąpolna. Pierwsze jednostki pruskie docierają w rejon mostu już o 9.00, pozostałe napływają stopniowo aż do wieczora. Dzięki pracy saperów pruskich i rosyjskich do 11.00 przez most na Brdzie można przeprawić kawalerię, wkrótce potem most jest w stanie unieść artylerię i tabory.

Generał Jurgass depcze po piętach odchodzącym Francuzom, a odrzucony przez Davout ostatecznie koncentruje swoje szwadrony w rejonie Sąpolna. Na wszelki wypadek wydaje swoim kawalerzystom polecenie nie przyjmowania rozkazów od nikogo, poza własną osobą ;-)

Schwarzenberg na czele pułku huzarów magdeburskich rozpoznaje przez Czarnoszyce do Polnicy - nie spotyka Francuzów, a po drodze dostaje meldunki świadczące o nawiązaniu kontaktu z Yorkiem i o szybko postępującej odbudowie mostu w Konarzynkach. Oddaje więc huzarów ponownie pod rozkazy Wittgensteinowi, zawraca grenadierów i piechotę liniową z kierunku na Mł. Swornegacie i sam osobiście udaje się do Konarzynek. Tam około 13.00 spotykają się generałowie: Yorck, świeżo przybyły drogą przez Drzewicz, Mohr i sam marszałek Schwarzenberg. Marszałek osobiście relacjonuje sytuację głównodowodzącemu armią pruską, po czym jedzie wydawać rozkazy dowódcy batalionu pruskiej landwery w Dąbrowie Człuchowskiej. Ponieważ dowódca batalionu pruskiego nie chce spełniać rozkazów austriackiego marszałka i generalnie jest dość zadziwiony zaistniałą sytuacją, marszałek ostatecznie daje za wygraną i czeka już spokojnie do narady wszystkich generałów, zaplanowanej na wieczór. Po południu północny brzeg Brdy osiągną wszystkie jednostki austriackie i rosyjskie. Wieczorem nadszedł czas na podsumowanie dotychczasowych działań. W obliczu przewagi Francuzów, po przeanalizowaniu stanu sił własnych, podjęto decyzję o wycofywaniu się na północ, w kierunku na Bytów.



DZIEŃ 5. (5.04.1813)

Siły Koalicji od rana rozpoczęły marsz na północ. Na czele poszły niezdatne do walki pułki kawalerii Mohra, za nimi piechota austriacka, rosyjska i pruska, tyły osłaniała kawaleria Jurgassa. Spalono mosty w rejonie Sąpolna i Konarzynek, odcinając się Brdą od Francuzów.

Davout o świcie ruszył całość swoich sił na Chojnice. Trochę czasu zajęło mu rozpoznanie Chojnic i ustalenie prawdziwego kierunku odwrotu Austriaków i Rosjan. Gdy po południu rozpoznania francuskie dotarły nad Brdę, piechota Koalicji była już daleko. Tak daleko, że nic nie mogło im zagrozić.

Kampania została zakończona.



Tu znajduje się pełny opis kampanii do pobrania w ZIPie (124KB)

Komentarze

Dodaj komentarz