.:Wargaming Zone:. - serwis wargamingowy - .:Artykuł - Rosyjska artyleria piesza 1812-1814:.
Wargaming Zone     
Poniedziałek godzina 12:46,
10 grudzień 2018

Rosyjska artyleria piesza 1812-1814
Data: Pon 10 Maj, 2004
Autor: Hubert Kłak
Recenzja paczki figurek artylerii pieszej firmy Zvezda

Opis:
Produkt: Rosyjska artyleria piesza 1812-1814, Producent: ZVEZDA, Materiał: plastik, Skala: 1:72, Rok wydania: 2003.

Recenzja:
Estetycznie zaprojektowane opakowanie zawiera na awersie ilustrację przedstawiającą artylerię zajmującą pozycję. Na rewersie opakowania przedstawione są gotowe modele i figurki zawarte w zestawie wraz z podaną liczbą poszczególnych figurek.

Wewnątrz opakowania znajdujemy cztery wytłoczki z jasnozielonego, twardego polietylenu, które w sumie zawierają 79 elementów. Plastik jest stosunkowo twardy, ale w dalszym ciągu nie poddaje się obróbce papierem ściernym lub pilnikiem – tak jak przy innych figurkach polietylenowych pozostaje się posłużyć nożem modelarskim. Na szczęście figurki wylane są technicznie bardzo poprawnie i posiadają śladowe ilości nadlewek. Elementy te pozwalają złożyć trzy działa, jeden przodek z czterokonnym zaprzęgiem i jeden jaszcz. Otrzymujemy także 19-cie figurek pieszych artylerzystów (wbrew opisowi na opakowaniu, który wspomina o 17-tu takich figurkach, ale to raczej pozytywne zaskoczenie), a także 3 figurki konnych woźniców.

Każda z armat składa się z 10 elementów (choć jeżeli zaliczymy do elementów armaty podwieszane pod nią wiaderko i handszpak, to liczba ta rośnie do 12). Wszystkie elementy armat pasują do siebie, nie występują żadne trudności przy ich składaniu, co więcej otwory i wchodzące w nie czopy innych elementów dzięki właściwemu dopasowaniu i wynikającej z tego dobrej sile trzymania zapewniają możliwość złożenia armaty bez użycia kleju. Są to bez wątpienia najlepiej wykonane w tej skali armaty z epoki, jakie do tej pory widziałem, wliczając w to również modele metalowe. Sama liczba elementów wyjaśnia w zasadzie wszystko, gdyż większość firm dostarcza działa składające się z czterech, góra pięciu elementów. Jeżeli chodzi o szczegóły może wystarczy wspomnieć, że lufa armaty wykonana jest z dwóch elementów: korpusu lufy i dokładanej końcówki lufy. Dzięki temu w gotowym modelu otwór wylotowy lufy jest widoczny. Geometria łoża armaty dobrze odpowiada jej kształtom przedstawianym na rysunkach z okresu, zaś piasty kół są także najlepszymi, jakie zdarzyło mi się widzieć w tej skali.

Kolejnym bardzo pozytywnym fragmentem zestawu jest przodek, który ma 15 elementów - wliczając konie i woźniców. Przodek posiada elementy, dzięki którym można go wykonać z otwartym lub zamkniętym pojemnikiem amunicyjnym, a co więcej, postronki uprzęży, które pozwalają w realistyczny sposób dołączyć dwie pary koni do przodka. Te postronki są majstersztykiem same w sobie, albowiem wyjątkowo pomysłowo wykorzystują elastyczność polietylenu, dzięki czemu było możliwe precyzyjne wykonanie czopów mocujących, które po skręceniu postronka o 90 stopni służą do jego umocowania na figurce konia pociągowego. Rozwiązanie jest tak proste, że pozostaje się tylko dziwić, że nikt na nie wcześnie nie wpadł. W każdym razie nie ma mowy o „wbijaniu” koni na jakiś dziwny, wystający z dyszla „kołek”, co miały zwyczaj oferować inne firmy. Przyłączenie postronków do koni wymaga odrobiny starań (i wspomożenia się jakimś narzędziem), ale po wykonaniu tej operacji trzymają się one bardzo pewnie. Woźnice bez problemów dają się usadzić na koniach pociągowych.

Jaszcz składa się, wraz z końmi i woźnicą, z 11 elementów. Jest to typowa rosyjska trojka, a technologia jego wykonania nie odbiega od technologii wykonania przodka. Dwa zewnętrzne konie mocowane są przy pomocy postronków, a środkowy znajduje się pomiędzy dwoma dyszlami do których jest mocowany. Również w przypadku jaszcza pojemnik amunicyjny można wykonać jako otwarty lub zamknięty. Jest to kolejny bardzo pozytywny aspekt zestawu, gdyż inni producenci zdawali się zapominać, że artyleria nie składa się z samych tylko armat i że armaty te potrzebują jeszcze jakiegoś transportu oraz zaopatrzenia w amunicję.

W zestawie znajduje się 7 koni w 3 pozycjach (dwie pozycje powtórzone 3 razy, jedna pozycja występująca tylko raz, ta ostatnia używana jako środkowy koń w trojce). Konie mają masywną budowę (choć nie aż tak masywną jak w taborach Italerii) i pozycje wskazującą na zauważalny wysiłek związany z ciągnięciem pojazdu. Są poprawne anatomicznie, a uprząż wykonana jest czysto i wyraźnie. Odrobinę wątpliwości budzi ustawienie nóg, ale za to wszystkie z wyjątkiem jednego opierają się trzema nogami na podstawce, co na pewno pozytywnie wpłynie na utrzymywanie się na ich nogach farby.

Wśród 19 pieszych figurek znajduje się jeden oficer oraz 6-ciu, powtórzonych 3 razy, artylerzystów. Poza typowymi figurkami obsługi armaty do których można zaliczyć artylerzystę z wyciorem, artylerzystę z zapałem (w bardzo ciekawej i realistycznej pozycji), artylerzystę z pociskiem (który nareszcie ma w ręku pełny nabój, a nie jakąś dziwną kuleczkę, spotykaną w ofercie innych firm), mamy kilka pozycji wprowadzających pewne urozmaicenie. Te pozycje to: kolejny artylerzysta z pociskiem, tym razem biegnący, działonowy pochylający się nad lufą armaty i nastawiający ją oraz artylerzysta z handszpakiem, który dokonuje poprawek w ustawieniu armaty. Wszystkie te figurki są bardzo dynamiczne i mają naturalne pozycje. Umundurowanie, przy pobieżnym skonfrontowaniu ze źródłami, nie zdradza błędów merytorycznych. W wyposażeniu figurek nie pominięto takich detali, jak powrozy służące do przeciągania dział, czy pojemnik na materiały do rozniecania ognia. Wszystkie figurki piesze, z wyjątkiem oficera, mają na plecach plecaki i zrolowane przez ramię płaszcze.

Figurkom, zarówno ludzi jak i koni, ciężko więc coś zarzucić, poza ograniczeniami wynikającymi z technologii wykonania. Formy używane do produkcji figurek plastikowych nie pozwalają na uzyskanie pełnej rzeźby figurki na wszystkich powierzchniach, stąd nie uniknione płaskie powierzchnie, np. przy chomątach koni. Z tego punktu widzenia wykonanie płaszczy zrolowanych przez ramię nie było może najszczęśliwszym wyborem, albowiem są one przyczyną powstania dodatkowych miejsc, gdzie problem ten się uwydatnia.

Całość uzupełnia instrukcja w języku angielskim, opatrzona przejrzystymi schematami montowania. Rzecz faktycznie przydatna, biorąc pod uwagę liczbę elementów w modelach (instrukcja zawiera jednak błąd – pomylono w niej elementy o numerach 16, z elementami 21, które faktycznie są bardzo podobne, z tym, że jedne stanowią odciągi przodka, a drugie jaszcza). Pewną wadą, szczególnie dla początkujących modelarzy, jest brak podanego schematu malowania, z podaniem numerów z palety kolorów któregoś ze znanych producentów farb, co praktycznie jest standardem w innych firmach produkujących zestawy plastikowe.

Oczywiście jest kilka zarzutów, które można postawić temu zestawowi. Pierwszym z nich jest dziwna proporcja trzech armat na jeden zaprzęg i jeden jaszcz. O wiele bardziej, z „wargamingowego” punktu widzenia, pożądany byłby zestaw zawierający taką samą liczbę dział i przodków. Następny problem, to fakt występowania 4 konnego zaprzęgu do przodka. Instrukcja wspomina, że model armaty reprezentuje armatę 12 funtową, co biorąc pod uwagę masywną lufę armaty jest raczej zgodne z prawdą. Instrukcja, również poprawnie, stwierdza także, że rosyjskie armaty 12 funtowe miały zaprzęgi 6-konne. Dlaczego więc, w zestawie jest zaprzęg 4-konny? Oczywiście bardziej pożądany byłby zaprzęg 6-konny, tym bardziej, że jego redukcja do dwóch par nie stanowiłaby żadnego problemu. Kolejny zarzut to występowanie tylko jednego rodzaju działa - wspomnianej armaty 12 funtowej. Rosyjskie baterie, co również poprawnie opisano w instrukcji, były mieszane i poza armatami zawierały jednorogi (specyficzny dla armii rosyjskiej rodzaj haubicy o stosunkowo długiej lufie). Niestety w zestawie mamy 3 takie same modele armaty.

Oczywiście wszystkie wspomniane zarzuty wynikają z decyzji o charakterze typowo handlowym. Wprowadzenie dodatkowego rodzaju działa wymagałoby albo dodania kolejnych elementów na istniejących wytłoczkach, albo zaprojektowania osobnej wytłoczki (np. zawierającej model haubicy) – i jedno, i drugie oznacza dodatkowe koszty. Zaprzęg 6-konny wymagałby podobnie dodatkowych elementów i to o stosunkowo dużych rozmiarach, co znów oznacza podniesienie kosztów. Łatwo też zauważyć, że jeden model działa zajmuje zdecydowanie mniej miejsca niż przodek z zaprzęgiem, więc gdyby zestaw miał zawierać dwa działa i dwa przodki wymagałoby to jego zdecydowanego powiększenia (znowu koszty). Nawet jeżeli przyczyny takiego a nie inne kształtu zestawu są zrozumiałe, nie można pominąć faktu, że znacząco obniżają one jego wartość. Efektywnie, z dość kosztownego zestawu (cena ponad 30 PLN), otrzymujemy jeden kompletny zestaw działa z 4-konnym zaprzęgiem.

Podsumowując: zestaw od strony technicznego wykonania prezentuje najwyższy poziom pozostawiając konkurencję daleko z tyłu. Można wręcz powiedzieć, że ustanawia zupełnie nowe standardy w tym zakresie. Kompozycja jego zawartości oraz stosunkowo wysoka cena zmniejsza jego atrakcyjność. Jednak nawet pomimo tych wad jest to zestaw wart polecenia.

Komentarze

Wt 05 Kwi, 2005 l'aigle napisał:
Czy nie macie wrażenia, że laweta wydaje się nieco zbyt "krucha", szczególnie biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z artylerią ciężką?


Dodaj komentarz